Sezon 2026 wjeżdża na pełnej petardzie i jeśli planujesz w tym roku zmianę maszyny albo po prostu lubisz wiedzieć, co piszczy w trawie – masz na co czekać. Producenci musieli się ostatecznie ogarnąć z nowymi normami Euro 5+, co dla nas oznacza jedno: masę odświeżonych modeli, lepszą elektronikę i kilka powrotów, na które fani czekali latami.
Przejrzałem zapowiedzi, popatrzyłem na to, co zaraz trafi do salonów i wybrałem kilka perełek. Bez owijania w bawełnę – oto maszyny, obok których trudno będzie przejść obojętnie.
1. Kawasaki KLE 500 – Powrót legendy na prawo jazdy A2
Dla mnie to absolutny hit. Jeśli pamiętasz stare, pancerne KLE z lat 90., to zapomnij o tamtym wyglądzie, ale zakochaj się w tej samej filozofii. Kawasaki wskrzesza legendę. Nowe KLE 500 to lekki, zwinny turystyk (adventure) na kategorię A2.
W środku siedzi rzędowy, dwucylindrowy silnik znany z modeli Z500 czy Eliminator. Generuje jakieś 45 KM, co w połączeniu z niską wagą da masę frajdy w lekkim terenie i na szutrach. Ma wjechać w rynek z bardzo dobrą ceną, więc Honda NX500 i nowy Himalayan 450 zyskują potężnego konkurenta.
2. Suzuki SV-7GX – Crossover dla każdego
Suzuki znowu to zrobiło. Wzięli swój świetny, nowy silnik rzędowy z serii 800 (ten z nowego V-Stroma) i ubrali go w nadwozie szosowego crossovera. Stylistycznie i użytkowo model SV-7GX celuje prosto w Yamahę Tracer 7.
Dostajemy wyższe zawieszenie, wygodną kanapę, regulowaną szybę i około 70 KM, które idealnie sprawdzą się na co dzień do roboty i na weekendowy wypad z plecakiem. To ma być taki motocyklowy „Szwajcarski Scyzoryk” – do wszystkiego i dla każdego.
3. Triumph Trident 800 – Kiedy klasa 600 to za mało
Brytyjczycy poszli za ciosem. Mały Trident 660 zrobił świetną robotę, a teraz czas na coś dla ludzi, którzy chcą więcej ognia, ale litrowe potwory wciąż ich przerażają. Trident 800 dostanie 3-cylindrowy silnik o mocy około 115 KM.
Trzy cylindry to specyficzny, uzależniający świat. Ciągnie od samego dołu, brzmi genialnie, a na zakrętach prowadzi się jak po sznurku. Jeśli szukasz golasów wokół komina, dopisz go do listy życzeń.
4. Coś na kategorię B? Junak i Romet nie śpią!
Nie każdy ma pełne prawo jazdy, a kategoria B to potężny kawałek motocyklowego tortu. Na 2026 rok polskie marki mocno odświeżają swoje portfolio 125-tek, głównie po to, żeby zmieścić się w nowych normach spalin, ale przy okazji dają nam coś ekstra.
- Nowe wcielenia Junaka Raw 125: Klasyki w stylu cafe racer dostają w końcu pełne oświetlenie LED i poprawione wtryski. Wyglądają doroślej i nie brzmią jak kosiarki.
- Barton i Romet w wersji modern-naked: Pojawią się budżetowe 125-tki stylizowane na ostre, japońskie nakedy (agresywne lampy, cyfrowe zegary). Idealne maszyny, żeby sprawdzić, czy w ogóle kręci Cię jazda na dwóch kołach bez wydawania fortuny.
5. Ducati Hypermotard V2 – Dzikus zrzucił wagę
Na koniec coś dla tych, którzy zamiast rozsądku wybierają czysty schemat „chcę to”. Ducati odchudziło swojego miejskiego bandytę o bolesne 13 kilogramów. Nowy Hypermotard V2 waży tyle co nic, a z silnika wypluwa 120 KM. To sprzęt stworzony do generowania mandatów i uśmiechu pod kaskiem. Drogi? No pewnie. Ale jak na niego spojrzysz, to zapominasz o stanie konta.
FAQ
Czy warto czekać na Kawasaki KLE 500 jako pierwsze moto?
Zdecydowanie tak! Jeśli kręcą Cię wyjazdy poza asfalt, to może być jeden z najbardziej przewidywalnych, a zarazem uniwersalnych motocykli na start.
Czy te nowe chińskie motocykle z elektroniką z 2026 roku są bezpieczne?
Marki takie jak CF Moto czy QJMotor montują już hamulce Brembo i zawieszenia Marzocchi. To nie są „chińczyki” z marketu, jakie pamiętamy sprzed lat. Warto dać im szansę, bo cenowo często rozbijają bank.
Chcę kupić 125-tkę na kategorię B w 2026 roku. Kupować nówkę z salonu?
Dzięki nowym normom Euro 5+, tegoroczne 125-tki mają o wiele lepszą kulturę pracy silnika niż te sprzed kilku lat. Jeśli budżet pozwala – nowa sztuka z salonu z gwarancją da Ci święty spokój.
